Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Aleksandra Noga. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Aleksandra Noga. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 8 września 2019

Micro mini czyli nowa skala w kolekcji.



Chyba zakochałam się w mikrusach. Przyznaję, miałam zupełnie błędne przekonanie, że w tej skali nie można zrobić realistycznej figurki. Wydawało mi się, że konie będą nieproporcjonalne, z za grubymi nogami i pozbawione szczegółów. Jakże się myliłam...
Już jakiś czas temu zwróciłam uwagę na tę figurkę. Zobaczyłam wtedy dwa pomalowane na maść siwą i kasztanowatą egzemplarze, które bardzo mi się spodobały ale nie miałam pojęcia, że to skala micro mini. Dopiero kiedy trafiła się figurka na sprzedaż i na dodatek z Polski, doczytałam jak malutki jest to model. Byłam ogromnie zaskoczona ale postanowiłam skorzystać z okazji i zobaczyć na własne oczy to malutkie dzieło sztuki.
Po rozpakowaniu paczki wpadłam w zachwyt i zakochałam się natychmiast.
Mój model to Maxi Cob wyrzeźbiony przez Kelly Sealey Kelly's Studio a pomalowany przez Aleksandrę Nogę Two Headed Pony Studio.
Przyjechał do mnie w bardzo gustownym i praktycznym plastikowym pudełeczku, w którym wyglądał dosłownie jak brylancik.

Mimo maleńkich rozmiarów, w uszach ma ok 3,5 cm, figurka jest bardzo realistyczna, ma dużo szczegółów, ładnie zaznaczone mięśnie, ścięgna a nawet żyłki na głowie oraz oczywiście kasztany i strzałki ale te ostatnie tylko na uniesionych nogach. Pomalowana jest na piękną i moją ulubioną kasztanowatą maść z odmianami na nogach i głowie. Nawet oczy, co moim zdaniem graniczy z cudem są bardzo naturalne i żywe. 



Jego maleńki rozmiar widać w porównaniu z modelami w skali SM oraz traditional.


Naprawdę wpadłam po uszy. Mam już zamówiony kolejny model tej samej pary rzeźbiarsko - malarskiej ale już wiem, że na pewno na tym się nie skończy. Teraz kolejne wyzwanie przede mną bo planuję zrobienie dioramy, która zapewni godną oprawę dla moich klejnocików. Mam już nawet pomysł i zbieram materiały. Jak będę zadowolona z efektów to na pewno pochwalę się na blogu. 







niedziela, 27 stycznia 2019

Gabriel - 100% Fryza w Fryzie.


Koń fryzyjski - połączenie piękna z siłą oraz spokoju z dynamiką, od zawsze był w sferze moich figurkowych marzeń. Niestety mało jest rzeźb, które oddają to czego szukam w modelu tej rasy. Nie znalazłam jeszcze Fryzyjczyka w skali 1:9 ale udało mi się za to upolować tego oto malucha.
Gabriel to model w skali 1:27 (ciut większy niż SM) autorstwa Josine Vingerling. 
Ja kupiłam niepomalowany odlew a karą maścią ożywiła go Aleksandra Noga, za co jestem jej ogromnie wdzięczna. Swoją drogą to niewyobrażalne jest dla mnie, jak można na tak małym modelu namalować tak żywe oko. Podziwiam kunszt artystki. 
Koń pokazany jest w dynamicznym galopie i z rozwianym włosem prezentuje się bardzo naturalnie. 
Rzeźba jak na tak mały model jest całkiem szczegółowa. Pięknie zaznaczone są zmarszczki, ścięgna, oczywiście kasztany a wszystkie kopyta posiadają strzałki. Głowa jest niezwykle rasowa, zgrabna i pięknie osadzona na mocnej szyi. Ja nie potrafię się do niczego przyczepić i tylko życzyłabym sobie podobnego modelu w skali trad. 
Przepraszam za kropelki wody na zdjęciach ale robione były na zewnątrz i okazało się, że troszkę padało czego nie zauważyłam. Dla równowagi kilka zdjęć domowych.



I na koniec kilka porównawczych z kolegami w skali SM.

Z Andaluzem Oksany Kuks

Z Achałtekińcem Oksany Kuks.

I z Cummulonimbusem Anny Dobrowolskiej - Oczko. 
Z tym ostatnim chyba najbardziej się zaprzyjaźnił bo galopują sobie razem po półce w witrynce.